Przy zamówieniu powyżej 120 zł - RABATY!   Podane ceny zawierają VAT

Piotr Müldner-Nieckowski:
Za kobietą tren

Cała lada|Poezja

Cena:14,00
Dostępne

Format A5, stron 80, okładka kartonowa, klejona


Trzeci dodruk tego tomiku
to wydarzenie w poezji dość rzadkie.

Poezja poruszająca.


RECENZJE PRASOWE (skróty)

Marian Grześczak:

Stele komemoratywne wydłubał w słowach dla zmarłej żony, Małgorzaty Müldner-Nieckowskiej, znany poeta i prozaik Piotr Müldner-Nieckowski. Nazwał je Za kobietą tren (...) i ułożył w piękny, błękitno-niebiański grobowiec. Połączenie widzenia plastycznego i słownego (stela plus tren) dało nową, Müldnerowską jakość, rzeźbowiersz. Celność poetyckiego zachowania się Nieckowskiego potwierdza też fakt, że bohaterka trenów (a jest ich 48) była postacią renesansowo wszechstronną: malowała obrazy i mieszkania, projektowała i wykonywała arcyoryginalną biżuterię, ale także szafy wścienne i trapezowe dachy domów, komponowała i wykonywała na gitarze piosenki i świetnie posługiwała się śrubokrętami i obcęgami (...) (Twórczość)

Anna Nasiłowska:

Nie jestem przekonana, czy mistrz tej miary, co Tadeusz Różewicz, jako artysta wyszedł z próby pożegnania z matką zwycięsko. Raczej - zastosował technikę uników. Książka Piotra Müldnera-Nieckowskiego bliższa jest wzorowi Białoszewskiego, który opowiedział w Odczepić się o przeprowadzce, niż książce Różewicza Matka odchodzi. Wszystkie treny są wpisane w codzienne sytuacje, wychodzą od skojarzeń zakotwiczonych mocno w życiu potocznym. (...) Z prozatorską precyzją Müldner-Nieckowski rysuje sytuacje ze wspólnego życia, które podsuwa pamięć. (...) Poetyka codzienności to poddanie się twardej realności, dalekiej od sentymentalizmu. Piotr Müldner-Nieckowski wykorzystał jednak wszystkie możliwości metaforyzacji. Nawet słowo "tren" nie jest tylko literacką nazwą szacownego gatunku, oznacza też ciągnący się za kobietą kawał materiału, ale także swoisty "welon pamięci" (...) (Nowe Książki)

Stanisław Ogiński:

Wiersze z pozoru proste i łatwe w odbiorze, a w gruncie rzeczy bardzo głębokie i uniwersalne. Treny, ale inne niż się zdarzały w literaturze (...) Opowiadają o przeżyciach po stracie ukochanej osoby, okolicznościach śmierci i umierania, lecz bez nadętego patosu, a zatem o naszej codzienności, która pewnego dnia staje się niecodzienna, trudna do zniesienia i jednak w jakiś sposób optymistyczna. Autor dysponuje znakomitym warsztatem poetyckim, rzadko spotykaną swobodą wypowiadania się w sposób czytelny i zarazem oryginalny (...) Choć wiersze te nie mają wyraźnego metrum ani rymu, są jednak rytmiczne, z wyczuwalną melodią, która podsuwa interpretację podczas głośnego czytania (...)

Jerzy Sagala:

Tak czystej poezji nie było od lat trzydziestu. Czystej i krwistej, chwytającej za gardło. Ten tom już przeszedł do historii literatury, bo posługuje się nową poetyką. Kiedy czytałem, a jestem chłop raczej mocny i trudny do złamania, płakałem i czułem, że żyję. To jest to, czego od dawna oczekiwałem od poezji, od czasu lektur Williama Carlosa Williamsa, Walta Whitmana, Konstandinosa Kawafisa, Edgara Lee Mastersa, Haliny Poświatowskiej. Cóż za maestria słowa - tu ani jedna sylaba nie może być zmieniona, ani jeden przecinek (...) Idealne połączenie weryzmu i mistycyzmu (...) Mamy do czynienia z poetą znanym od 30 lat, którego jednak odkrywamy na nowo, wśród naprawdę najwybitniejszych. Gratuluję wydawnictwu takiej pozycji.

SPEKTAKL

Na podstawie tego zbioru stworzono spektakl - dramat poetycko-muzyczny, w ciekawym miejscu: w Stawisku, dawnym domu Jarosława Iwaszkiewicza w Podkowie Leśnej (mieści się tam teraz Muzeum im. A. i J. Iwaszkiewiczów). Przedstawienie było też prezentowane w słynnej podziemnej sali "krzyżowej" pod kościołem kamedułów na warszawskim Żoliborzu, a biorą w nim udział Wiesław Rudzki, Andrzej Precigs, Izabella Dziarska (lub Dorota Sadowska), Sara Müldner i sam Autor, znakomitą muzykę zaś napisał Krzysztof Heering.

SŁUCHOWISKO RADIOWE

Na podstawie tej książki powstało przejmujące słuchowisko radiowe w reżyserii Janusza Kukuły, ze znakomitymi aktorami Grażyną Barszczewską i Krzysztofem Gosztyłą.

Roman Śliwonik:

No, ten wiersz wprowadzający to jeden dreszcz... on tam wprowadza narratora-kobietę, ale nie narratorkę, siebie jako kobietę? Drugiego (drugą?) "ja"? (Polskie Radio, rozmowa o słuchowisku "Za kobietą tren", Wielkanoc 2003)

   Piotr Müldner-Nieckowski

   TREN SUCHY

  
  
Umarła Małgosia, żona Piotra.
   Ludzie zebrali po kilka złotych
   i zamówili nekrologi w gazecie,
   potem poszli na mszę żałobną.

   Na cmentarzu odbył się pogrzeb.
   Trumnę pokryły kwiaty i wieńce.
   Piotr, a za nim wszyscy obecni
   rzucili grudki ziemi na drewniane pudło.
  

   Już następnego dnia klepsydry w mieście
   zaklejono informacją o śmierci
   następnej osoby,
   już nie Małgosi, żony Piotra.
  

   Mijał czas.
   Mijały obrazy światła i cienia.
   Kiedy poszłam odwiedzić ów dom,
   w którym kiedyś było wesoło,
   a słowa służyły do zabawy,
   w progu przywitał Piotr.

   Uśmiechnięty, szczęśliwy,
   oczy miał jasne, otwarte jak zawsze.
   Odwrócił się i zawołał w głąb ciemnego pokoju:
   Małgosiu, nastaw wodę, mamy gościa!